23 paź 2016

Od Ellen do Alex'a

Udało mi się powstrzymać kąśliwy komentarz na temat palenia, ale z kasłaniem nie poszło mi tak łatwo. Od zawsze moje płuca były wrażliwe na dym tytoniowy, co często stanowiło nie lada kłopot.
- Jest ok - odpowiedziałam, odsuwając się jeszcze trochę. Nabyta ostatnimi czasy ostrożność nakazywała mi szybkie wycofanie się, jednak rozsądek zdecydowanie przeczył tamtej wskazówce. Wyglądałoby to co najmniej podejrzanie, a teraz w żadnym stopniu nie zależało mi na czyjejś ciekawości. Po śmierci rodziców i brata, które odbiły się znacznie na mojej ufności wobec obcych i zdradzie Jake'a, która jeszcze bardziej mnie zmieniła, starałam się unikać zapoczątkowywania nowych relacji. Po chwili wahania podniosłam wzrok i spojrzałam chłopakowi prosto w oczy, a żeby to zrobić musiałam spojrzeć w górę. Alex Fosher był strasznie wysoki, miał niecałe dwa metry, a jego oczy w kolorze lodu sprawiały wrażenie, jakby mogłyby przeszyć człowieka na wylot.
- Nie boisz się chodzić sama po nocy? - spytał zaciągając się po raz kolejny, a ja znów nie umiałam powstrzymać grymasu. Moja dłoń mimowolnie powędrowała w stronę wewnętrznej kieszeni bluzy, gdzie trzymałam srebrny sztylet. Dobry na nadnaturalnych i łowców.
- Uwierz mi lub nie, ale potrafię o siebie zadbać - odparłam ze stoickim spokojem. Zlustrowałam wzrokiem czarnowłosego chłopaka, a mojej uwadze nie uszła jego postawa szermierza. Był rozluźniony, ale jednocześnie czujny, zawsze gotowy do walki. Mój ruch nie umknął uważnemu oku Fosher'a, który momentalnie się spiął. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że nie jest łowcą. W chwili, gdy go dotknęłam wyczułam od niego silniejszą aurę, może trochę wilczą, jednak nie miałam całkowitej pewności. Pociągnęłam go w ciemniejszą uliczkę, rozglądając się uprzednio w poszukiwaniu wrogów, ale ulica była pusta.
- Jesteś nadnaturalnym prawda? - spytałam przycisnąwszy go do ściany. Mimo niewielkiego wzrostu i drobnej postury miałam sporo siły. Musiałam go zaskoczyć, bo nawet nie próbował się bronić. Zwyczajnie skinął głową. - Masz silną aurę, powinieneś przyciągać łowców, a nie widzę tu żadnego.
- Mówiono mi, że śmierdzę - mruknął na co puściłam go, wybuchając krótkim i cichym, a zarazem przyjaznym śmiechem.
- Wilkołak, zgadłam?
- Mhm, a ty Ellen?
- Heros albo jak kto woli, półbóg - uśmiechnęłam się lekko, wyciągając ku niemu dłoń. Zdobycie tej małej informacji wystarczyło, bym poczuła się swobodniej w jego towarzystwie.

Alex?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz