4 lis 2016

Od Ellen do Alex'a

- Wracając do twojego rysunku... - zaczęłam powoli, nie spuszczając wzroku z menu. Przeskakiwałam z jednej nazwy pizzy na kolejną, nie potrafiąc wybrać jakiejkolwiek. - Był naprawdę dobry.
- Dzięki, tak myślę - również sięgnął po kartę dań.
- Myślę, że wezmę wegetariańską. A ty? - spojrzałam na niego z uśmiechem.
Zapadło milczenie.
- Oh, żartuję przecież. Cztery sery z szynką.
- I kurczakiem, a do tego salami - dopowiedział, zerkając na mnie. Skinęłam głową na zgodę i gdy podeszła do nas kelnerka złożyłam zamówienie. Usłyszawszy nasze wymagania, zaskoczona uniosła brwi, ale nie rzuciła żadnego komentarza. Odmaszerowała machając prowokacyjnie swoim tyłkiem, na co przewróciłam oczami.
- Chodziłeś kiedyś na zajęcia z rysunku? - zapytałam na co pokręcił zdecydowanie głową. - Dziwne, masz naprawdę niezłą kreskę. Dziewczyna na obrazku wydawała mi się dziwnie znajoma, masz pomysł kto to mógł być?
- Przepraszam... - zaczął wbijając wzrok w stół.
- Nie jestem zła. To słodkie - oceniłam i napiłam się coli, przyniesionej przez kelnerkę.
- Słodkie? - powtórzył.
- Tak. A może wolisz urocze lub romantyczne? - zażartowałam obserwując uważnie jego twarz. Kąciki jego ust uniosły się w niesymetrycznym, łobuzerskim uśmiechu. Chwilę później na naszym stoliku pojawiła się pizza, dlatego ochoczo zabraliśmy się za jedzenie. Kolejny raz ta sama kelnerka podeszła do nas zbierając talerze oraz szklanki, a także wystawiając nam rachunek. Mojej uwadze nie umknął numer telefonu na odwrocie paragonu, dlatego po odczytaniu kosztu kolacji pogniotłam świstek.
- Żałosne - fuknęłam, gdy po zapłaceniu wyszliśmy z pizzerii. - Jakby nie można było podejść i zagadać.
- Może jest nieśmiała? - zasugerował Alex, patrząc na mnie z rozbawieniem.
- Taa, jasne - przewróciłam oczami. - Niedaleko jest jezioro z plażą, przejdziemy się?
- Z tobą zawsze, madame - zgodził się, dlatego ruszyliśmy w odpowiednim kierunku. Bladożółty piasek był miękki, ale zimny, o czym przekonałam się, gdy wpadł mi do butów. Tafla wody była czarna niczym smoła, sprawiając wrażenie gęstej mazi. Słysząc w oddali ujadanie psa, złapałam Fohser'a za rękę, szukając w nim obrońcy.
- Boisz się psów? - zapytał ściskając moją dłoń. Skinęłam głową i odwróciłam wzrok. To było głupie. Strach przed najlepszym przyjacielem człowieka. Chcąc mnie rozweselić Alex podniósł mnie i zakręcił się dookoła własnej osi, na co pisnęłam cicho. Zakręciło mi się w głowie, dlatego gdy mężczyzna postawił mnie na ziemi, o mały włos się nie potknęłam. Po raz kolejny zostałam złapana przez bruneta, którego twarz zbliżyła się do mojej. Jego oddech owionął moje wargi, a ja nie wahając się ani chwili złączyłam je w pocałunku. Wplotłam palce w jego miękkie włosy, a on objął mnie w pasie przyciągając do siebie. Fosher potknął się o wystającą gałąź i runął na piasek, a ja wylądowałam na nim. Instynktownie położyłam się obok niego, a on przesunąwszy się nade mnie oparł ręce po obu stronach mojej głowy. Po raz kolejny pocałował mnie, a z każdą chwilą nasze pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne i namiętne. Alex odgarnął włosy z mojej szyi, własnie tam schodząc swoimi ustami.

Alexie?^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz