Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Severio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Severio. Pokaż wszystkie posty

4 lut 2018

Od Severio do Anthony'ego

Ciemne wieczory, lekka mgła, pora niezbyt dobra na przechadzkę. Dla zwykłych ludzi na pewno, lecz dla mnie? Pora idealna. Mleczna zasłona idealnie zgrywająca się z moim futrem sprawiała, że stawałem się prawie, że niewidzialny. Lubiłem to, przemykać niepostrzeżenie, bez wścibskich spojrzeń ludzi dookoła. Koty ostatnimi czasy zaczęły zwracać uwagę przechodniów, a może jedynie to ja stałem się przewrażliwiony na tym punkcie. W końcu ludzie lubią zwierzęta, prawda? A na pewno o wiele łatwiej wtopić się tłum w postaci kota niż człowieka, mało kto patrzy pod nogi, a im jest się mniejszym, tym mniej zauważają. Mimo uczucia, że ktoś patrzy,  przemykałem pomiędzy uliczkami, jak co dzień. Pogoda była lekko deszczowa, ale nie padało, było szaro a kontury rozmazywały się. Lubiłem takie warunki, czułem się w jakiś sposób bezpieczniejszy, jakby bariera, która ludziom utrudniała widzenie była moją tarczą.
Zdarzało się, że w takich warunkach podążałem za jedna konkretną osobą. Tak było też w tym przypadku. Moja tak jakby "ofiara",(bo przecież nie jestem psychopatą, albo mordercą) była brunetem o szczupłej sylwetce. Można by zdać pytanie, czemu on? "Brunet o szczupłej sylwetce", wielu przecież jest takich mężczyzn chodzących po ulicach San Lizele, jak i po całym świecie. Więc skoro się nie wyróżniał, czemu nie? No może nie do końca się nie wyróżniał, może dla innych ludzi tak, ale nie dla mnie, ja przecież nie jestem i nigdy nie byłem człowiekiem. Zwrócił moją uwagę, głównie dlatego, że emanowała od niego aura jakiej nie udało mi się zaobserwować u żadnego innego człowieka czy nadnaturalnego wcześniej. Było w niej coś nienaturalnego, ale on nie był nadnaturalnym, tego byłem pewien. Był inny, to zaintrygowało mnie jako pierwsze. Uznałem, że warto mu się przyjrzeć. Widziałem wiele "hybryd" w swoim życiu ale jego nie potrafiłem sklasyfikować w zakamarkach mojej pamięci wypełnionej teczkami i fiszkami o zawartości całej mojej dotychczasowej wiedzy. Odbyłem z nim drogę do domu, a potem jak przystało na kota obserwowałem zza okna, skacząc zgrabnie po parapetach i pobliskich drzewach. Moja ciekawość nie pozwalała mi odejść. A zresztą co to za kot bez wrodzonej ciekawości. Zasiadłem wygodnie i próbowałem rozgryźć co takiego powodowało magiczna aurę chłopaka, w końcu coś musiało. Może nosił jakiś wisiorek należący do babci łowczyni, albo pamiątkę po zmarłym, takie rzeczy czasem miały w sobie odrobinę niewyjaśnionej magii. Próbowałem znaleźć jakieś wyjaśnienie rozmyślając głęboko kiedy nagle do moich uszu dobiegł dźwięk przyciszonej rozmowy, właściwie szeptów. Obróciłem się nieznacznie by zlokalizować ich źródło. Wytężyłem wzrok, moje oczy od razu w otaczającym wychwyciły ruch. Zaraz za płotem przemykała dwójka dzieciaków, muszę nawet przyznać, że niezbyt dyskretnie. Najwyraźniej jednak nic sobie z tego nie robili, bo "przekradali się" dalej. Uśmiechnąłem się w duszy, dzieciaki już takie są. Przyglądałem im się dalej gdy przeskoczyli przez ów płot za którym się kryli i popędzili w stronę drzwi w tempie zadziwiająco szybkim. Zapukali do drzwi po czym w tempie jeszcze szybszym schowali się z powrotem za płotem. Znaleźli się dowcipnisie. Spojrzałem na okno, chłopak wstał i wyjrzał na ganek. Nie zobaczył nic więc obrócił się i chcąc wrócić do swoich zajęć ruszył wgłąb domu. Dowcipnisie rzucili się do drzwi by powtórzyć sztuczkę. Westchnąłem, co za bezsens. Zeskoczyłem z drzewa i stanąłem za nimi zmieniając się powoli w człowieka i prychnąłem złowrogo. Co prawda zdążyli już zapukać, ale gdy obrócili się ich oczy rozszerzyły się w przerażeniu. Byłem do połowy przeistoczony a moje oczy dalej świeciły się złotym błyskiem a kocie kły obnażały się w złowrogim uśmieszku. Dowcipnisie rzucili się do ucieczki.
Może to ich nauczy by nie niepokoić ludzi w nocy, pomyślałem i wyprostowałem się w rozluźnieniu. Już miałem na powrót skoczyć na cztery łapy i wrócić na drzewo, ale coś podkusiło mnie by spojrzeć w okno. Mężczyzna patrzył się prosto na mnie.
No to tyle z bycia niedostrzegalnym i obserwowania z ukrycia.
Uśmiechnąłem się nieśmiało licząc, że nie weźmie mnie za coś groźnego i nie pomyśli, że to ja pukałem. Przeklęte dzieci. 

Anthony? Co dalej?
Przepraszam, że tak długo ;;

21 sty 2018

"Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, a jej zaspokajanie to pierwszy krok do nieba"

Kontakt: paniswoichmarzen@gmail.com || Howrse: Tobka
Nick na chacie: Lunaye

 Severio Moor
20 lat | Mężczyzna | Kotołak
Głos: Lee Taemin
Opis: Drobnej postury chłopak o blond włosach, skośnych oczach i lekkim uśmiechu, można by rzecz słownikowa definicja farbowanego azjaty. Nic bardziej mylnego. Charakterystyczne oczy i budowę ciała zawdzięcza swojej naturze. Miły, uczynny, prostoduszny i ciekawski. Urodził się 20 lat temu, ale nie jako człowiek, lecz jako kot. Na obrzeżach San Lizele, w biały, staromodnym domu, który bardziej przypomina chatę leśnej wiedźmy mieszka starsza kobieta, z dużą ilością kotów. Jest to babcia Smith, i faktycznie nigdy nie zaznała męskiej adoracji. Za to jej miłością są  koty, w każdej postaci. Kobieta jest zwykłym człowiekiem, lecz swoje życie poświęciła nadnaturalnym, a dokładniej kotołakom. W jej domu mieszka wielu przedstawicieli tej rasy, przygarnia ich by dać im nowe życie. Tam właśnie chłopak przyszedł na świat, tam także przyszła na świat jego matka, i troje braci. Severio jest pełnym kotołakiem, większość swojego życia spędził w postaci kota, lecz gdy zaczął dorastać jego zainteresowanie przyciągnął świat ludzi w miasteczku. Matka, która pomieszkiwała w mieście pomogła mu opanować pełne przemiany an płaszczyźnie człowiek-kot. "Babcia" zaczęła go uczyć w domu i gdy był na to gotowy opiekunki zapisały go do szkoły gdyż bardzo tego pragnął. Ludzie intrygowali go i pociągali. Jak przystało na kota zawsze był ciekawski. Podczas kształcenia zrobiło na nim wrażenie jak wiele osiągnęli i jak wielu odkryć dokonali, ile rzeczy stworzyli. Starał się zaprzyjaźnić z jak największą liczbą osób, w wolnym czasie jako kot przemierzał miasto by przyglądać się codziennym sytuacjom. Lecz pewnego dnia ktoś dowiedział się o jego naturze, było to w czasach liceum. Musiał zmienić szkołę z obawy przed przyciągnięciem zainteresowania łowców, ponieważ ludzie naznaczyli go piętnem odmieńca i krwiożerczej istoty, co jednak dalekie było od prawdy. Przeniósł się na drugi koniec miasta. Tam sprawy były zgoła inne, ludzie nie chcieli z nim rozmawiać, widzieli w nim odmieńca gdyż nie do końca potrafił wpasować się w ludzkie obyczaje i zachowania. Stronili od niego, z biegiem czasu pojawiły się wyzwiska i prześladowania. Severio jednak znosił je dzielnie i nie odrzucił marzenia o funkcjonowaniu w społeczności. Stał się jednak lekko zamknięty w sobie i mniej ufny, wolał obserwować wszystko z boku. Zaczęły interesować go jednostki, przyglądał się im. Może się to wydawać straszne, jednak nie był prześladowcą. Osoby te ciekawiły go tylko przed poszczególne cechy, które jak myślał, powinien pojąć i nauczyć się. Bywało, że jako kot przemykał między nogami detektywów i przyglądał się prowadzonym śledztwom. Jego ciekawość świata i ludzi nie znała granic. Zaczął zauważać w końcu, że ludzie tak jak koty też łączą się w pary. Spostrzegł jednak pewne różnice, bo nie tylko przeciwne płci się przyciągały, co było dla niego nie tyle zagadką, co lekką ulgą. Bowiem sam nigdy nie interesował się kobietami, czy też kotołaczkami. Uważał się w głębi duszy za dziwaka z tego powodu, tak też oceniali go inni. Jednak z powodu swojego odkrycia poczuł się lepiej, lecz nie chciał sam angażować się w życie ludzi w miasteczku, więc pogodził się z myślą, że wśród kotów nikogo nie znajdzie i zostanie sam. Zaspokajał się nauką nowych rzeczy i poznawania otaczającego go świata. Dzięki kocim genom był niezłym akrobatą, a umiejętność skradania była dla niego pestką. Był jak cień przemykający wśród drzew.
 Stosunki:
  • Babcia Smith - opiekunka i nauczycielka, jest dla niego niczym rodzina i darzy ją wielkim szacunkiem
  • Elara Moor - matka, łączyła ich zażyła więź, która jednak osłabła na przestrzeni lat
  • Tommy, Devon, Kriss - jego trzej bracia, nie utrzymuje z nimi kontaktu, ich drogi się rozeszły
Ciekawostki: 
  •  sam nie potrafi określić swojej orientacji, ale na pewno nie jest hetero
  • uwielbia tańczyć
  • potrafi zadawać dużo pytań
  • jego hobby to oglądanie poczynań ludzkich, np, dochodzenia, relacje międzyludzkie itp.
  • jest pełnym kotołakiem, potrafi zamieniać się w kota i w człowieka na przemian