Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olivier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olivier. Pokaż wszystkie posty

17 cze 2017

Od Olivier'a - Do Evelyn

- Evelyn. Ciekawe imię. Kiedyś taka jedna o twoim imieniu biegała za mną i robiła mi zdjęcia. W każdym bądź razie, jak mniemam, nieuprzejmie było by mi się nie przedstawić. - wysiliłem się na sarkastyczny uśmiech, widząc poirytowanie czarnowłosej.
- Kto powiedział, że chcę znać twoje imię? - towarzyszka uniosła prawą brew z lekkim triumfem. Naprawdę przypominała mi tamtą dziewczynę, nie tylko z imienia. Byłem jednak pewien, że jej jakże cudowny charakterek w ani jednym procencie nie pokrywał się z delikatnym usposobieniem mojej psychofanki. 
- Olivier. Bardzo mi było miło cię poznać, złośnico. - zakpiłem po raz kolejny, podając dziewczynie wyciągniętą dłoń. Evelyn spojrzała na mnie tylko z wyraźnym poirytowaniem, czemu się w sumie nie dziwiłem. - Ach, no tak. Evelyn. Umknęło mi. - wzruszyłem ramionami.
- Tak, tak. Doskonale cię rozumiem, Oluś. - tym razem to ona wyczuła mój słaby punkt. Najgorsze przezwisko, jakie można wymyślić. 
- Gdybyś nie była dziewczyną, na dodatek niższą, chętnie bym cię uderzył. - warknąłem przez zaciśnięte zęby. Wolałem nigdy nie słyszeć tego określenia. Oluś. Nie tylko mnie ono denerwowało, ale też przypominało o rodzicach. O ile można ich tak nazwać. 
- Aż tak? - uniosła jedną brew z niedowierzaniem. Nawet nie wiesz, jak bardzo. - cisnęło mi się na język, ale się powstrzymałem.
- Wolę zostawić ten temat w spokoju. - odburknąłem, wyraźnie zniechęcony. 
- Teraz wiem, jak cię dręczyć. - uśmiechnęła się szyderczo, wyrzucając na bok wypalonego papierosa, przez co miałem jeszcze większą ochotę ją uderzyć. Ciągłe powstrzymywanie się sprawiało mi trudność z kontrolowaniem emocji. Cholera, tylko nie to.
- Olek. Lepiej? 
     Słysząc ostatnie zdanie czarnowłosej, poczułem, jak wszystkie złe emocje i wspomnienia do mnie wracają. Jednym, szybkim ruchem przyszpiliłem ją do ściany starego budynku, czując, jak tracę kontrolę. 
- Olivier... Odsuń się. - usłyszałem jej cichy głos, kiedy napierałem na nią coraz mocniej, a mój oddech robił się cięższy. Uniosłem dłoń. Powstrzymywałem się, jednak trudno mi było cały czas trzymać emocje na wodzy. - P-przestań. To wcale nie jest śmieszne! - słyszałem lekkie przerażenie w jej głosie. W końcu się ocknąłem, i widząc, co zamierzałem zrobić, jak najszybciej uciekłem. Nie miałem czasu nawet spojrzeć na dziewczynę, i szczerze, nie chciałem. Z każdym napadem jest coraz gorzej. Co się stanie niedługo, pobiję kogoś? Zabiję? Nie chciałem wiedzieć. Nie mogę dopuścić do siebie nikogo, przeszło mi przez myśl. 



16 cze 2017

Od Olivier'a - Do Evelyn

     Od ostatniej dawki minęło kilka dni. Zwykłem ograniczać się tylko do małej ilości, jednak tym razem pragnienie było silniejsze. Powoli wysypałem proszek z pojemnika, z przyjemnością obserwując, jak się wysypuje. Nie byłem w stanie skupić się na czymkolwiek innym, a pragnienie pochłaniało moją duszę od środka. Niewyobrażalny ból przeszył moje ciało, tym samym sprawiając, że miałem ochotę wybuchnąć. Powolnym ruchem zażyłem cały proszek, zupełnie zapominając o ograniczeniach. Mój umysł nie myślał trzeźwo, o nie. Wszystko od razu wydało się lepsze, chociażby ten głupi bar i tańczący dookoła ludzie nie wydawali się aż tak obcy. Ogarnęła mnie chęć zabawy, śpiewu tańca. Dziwne, zazwyczaj tego nie robiłem, prawda? Nie wiem. Nie mam pojęcia. Nie wiem, co robiłem, ani czego nie robiłem. Wszystko zaczęło robić się zamazane, obrazy w mojej głowie przestawały mieć sens. Wszystko przestało mieć sens. Miałem po prostu dziwną ochotę, żeby zrobić coś niebezpiecznego. Co? Tego też nie wiem. Po prostu dziwne uczucie niebezpieczeństwa rozdzierało mnie od środka tak, jak nigdy dotąd. Powoli, chwiejnym, ale pewnym krokiem ruszyłem przed siebie, rozpychając ludzi na parkiecie. Jedni się awanturowali, inni uważali mnie za gbura. Zaraz jednak przestawałem o tym myśleć, i skupiłem się jedynie na tym, że czuję się dziwnie szczęśliwy. Tak, to było najważniejsze. Szczęście. I znów obraz zbledł w mojej głowie. Zapomniałem, co robiłem przed chwilą. Wyszedłem z klubu, zbytnio nie rozglądając się dookoła. Po prostu szedłem przed siebie, jakby to był mój jedyny cel. Po drodze natrafiałem na różnych ludzi, których pokrótce zapominałem. Szum miasta i mocne oświetlenie ulicznych lamp zaczęły coraz bardziej mi dokuczać, bardziej niż powinny. Uczucie świetności z każdą sekundą mijało, tak jak i niewytłumaczalne szczęście. Z każdym krokiem powoli odzyskiwałem świadomość, czując coraz większą odrazę do siebie i swojego uzależnienia. W końcu los postanowił zesłać mnie na ślepą uliczkę, w której zostałem na dłuższy czas. Położyłem się obok śmietnika, a po chwili nieświadomie zasnąłem.
     Sen nie trwał jednak zbyt długo. Obudziłem się po zaledwie godzinie, a tak przynajmniej mi się wydawało, bo noc ani trochę nie zamieniła się w dzień. Światła latarni nadal paliły się tak samo mocno, oślepiając mnie i oświetlając odległe ulice, które widziałem jedynie zamazanie. Po nieudanej próbie podniesienia się, poczułem mdłości. Odwróciłem głowę i zwymiotowałem na twardą posadzkę. Z każdą sekundą, którą odczuwałem trzy razy dłużej niż normalnie, moje samopoczucie gwałtownie spadało. Niemiłosierny ból głowy, brzucha i okropne, kłujące uczucie beznadziejności sprawiały, że miałem ochotę zasnąć, i nigdy nie wstać. Kiedy ponownie spróbowałem się podnieść, powróciły do mnie wszystkie obrazy, wszystko co zrobiłem. Miałem ochotę ponownie zwymiotować, jednak powstrzymałem się i wstałem z zimnej posadzki. Pulsujący ból głowy nadal nie ustawał, ale jedyne, co przychodziło mi do głowy, to powrót do domu. Nie miałem ochoty zamartwiać siostry, dlatego mimo wszystko nie zamierzałem zostać na ulicy przez całą noc. Nieco szybszym krokiem kierowałem się w stronę mieszkania, niezbyt uważając na to, kogo mijam czy jak go mijam. Wraz z mijającą nocą dostrzegłem wschodzące słońce, które wyraźnie dało mi do zrozumienia, że muszę się pospieszyć. Przyspieszyłem do truchtu, nie rozglądając się dookoła ani trochę. Biegnąc przez kręte uliczki, nawet nie zobaczyłem osoby, z którą dosyć mocno się zderzyłem. Zdaje się, że ja wyszedłem z tego dosyć dobrze, bo nawet nie upadłem, lecz nieznajomy odleciał kawałek i upadł na ziemię.
     Otrząsnąłem się, po czym spojrzałem w kierunku nieznajomego, a może raczej nieznajomej. Była to drobna, czarnowłosa dziewczyna, której oczy w przeciągu jednej sekundy zaczęły świecić dziwnym blaskiem, zupełnie jak moje. Zaraz... Cholera, kolejny wilkołak.
- Uważaj jak chodzisz. - warknęła, ignorując wyciągniętą dłoń w jej stronę. Z gracją podniosła się sama, otrzepując z kurzu. Kiedy się zbliżyłem, warknęła na mnie.
- Jesteś ślepa, czy głupia? Dookoła chodzą ludzie, a raczej nikt normalny nie warczy na każdego obcego, którego spotka. - odburknąłem, widząc jej niechęć. Dziewczyna spojrzała na mnie z urazą, wywracając oczyma.
- A ty co, Łowca? Śmiało, schwytaj mnie, skoro jesteś taki mądry. - syknęła.
- Okej. Skoro oddajesz się w moje ręce, proszę bardzo. - wzruszyłem ramionami, biorąc nieznajomą na ręce. Zaczęła się wyrywać i warczeć, ale byłem na tyle silny, że cały czas stabilnie szedłem przed siebie.
- Wolałabym, do cholery, żebyś mnie związał, czy coś. Poza tym, jesteś wilkołakiem. Puść mnie! - zaczęła krzyczeć, ale ja nie zamierzałem dawać za wygraną.

Evelyn?





"Nie ma nic groźniejszego od człowieka ogarniętego żądzą zemsty. Mówią, że czas leczy rany, ale to nie oznacza, że znika przyczyna smutku. A u mnie rana jest codziennie świeższa."

KONTAKT:  Gmail - izkaaaa555@gmail.com | Howrse - Iza889

Olivier Sebastien Morgernstern

20 lat | Mężczyzna | Wilkołak
Głos: Adam Gontier
Opis:
Aparycja: Sebastien to chłopak, który miał mięśnie już dosłownie od pierwszej klasy podstawówki. Jest bardziej wysportowany niż niejeden kulturysta, lecz po nim tego tak nie widać, co zawdzięcza oczywiście jego naturze. Odznacza się też wysokim wzrostem, ponieważ mierzy około 185cm. Ma ciemnobrązowe włosy i prawie idealnie niebieskie oczy. Wspominałam już, że ma cudowny uśmiech? W związku z tym jednak muszę wam powiedzieć, że niestety nie uśmiecha się zbyt często, a jedynie sarkastycznie. Na jego ciele rozmieszczonych jest całe mnóstwo tatuaży. Na klatce piersiowej, rękach, szyi, nogach - można wywnioskować, że bardzo je kocha. Dodatkowo, na jego plecach znajduje się tryskelion, ''tatuaż'', który zrobiono tuż po jego urodzeniu. Do dzisiaj nie wie, kto go zrobił i w jakim celu, ale w jego pobliżu nie zrobił już żadnych innych tatuaży. Chłopak ma dość wygórowany styl, lecz zazwyczaj chodzi w skórzanych kurtkach i najzwyklejszych jeans'ach. Preferuje raczej ciężkie, czarne buty typu glany, trepy, czy inne podobne.
Znaki szczególne :
- Blizna na lewym policzku.
- Jako wilkołak jego oczy są intensywnie błękitne, a źrenice powiększają się prawie dwukrotnie.
Charakter: Olivier to na pozór zwykły chłopak, który ma wszystkich i wszystko poza swoimi myślami. Jego myślenie jest jednak bardziej skomplikowane, niż się może wszystkim wydawać. Zacznę od tego, iż jest to ''zbuntowany'' nastolatek, który nikogo się nie słucha. Słucha jedynie siebie i osoby, które podziwia, a jest takich niewiele. Arogancki i nieprzewidywalny, mistrz ciętej riposty i sarkazmu. W jednym jego zdaniu potrafi być więcej sarkazmu niż w całym życiu innego człowieka. W jego życiu nie ma zasad, dodatkowo, jeżeli się czegoś uprze to nie zaprzestanie na porażce. Zawsze musi wygrać jego strona, chociaż nie jest typem, który zadręcza się przegraną. Najlepiej czuje się w swoim towarzystwie, jest to też typ samotnika, który jest samowystarczalny i nikogo nie potrzebuje do szczęścia. Uważa siebie za najgorszą osobę na całym świecie, przez co nigdy nie chwali swojej osoby. Potrafi być bardzo tajemniczy, w towarzystwie zazwyczaj nic nie mówi. Nie lubi pracy w grupach, i się w nich nie udziela - jest zwyczajnie zamknięty w sobie i swoich problemach. Nikt nie zna go tak bardzo, jak on siebie sam. Sebastien jest nad pozór inteligentny, aczkolwiek nigdy tego nie wykorzystywał. Jego zachowanie można w dużej mierze zawdzięczać jego rodzinie. Zamkniętość, agresywność i tajemniczość - rodzicom, którzy potępiali każdy jego błąd i nie wspierali, mieli go kompletnie gdzieś i pozostawili na pastwę losu. Sarkazm, podejście do innych oraz do życia - jego siostrze, dzięki której chłopak nadal żyje i która nauczyła go, że nie warto przejmować się przeszłością i innymi. Zawsze walczy do ostatniej kropli krwi - nieważne kogo, czy jego, czy przeciwnika. Honor, odwaga i poświęcenie to cechy, które ujawnia w bardzo nielicznych sytuacjach. Do niedawna był wrażliwy, współczujący, pomagał innym. Teraz jednak życie nauczyło go, że zawsze trzeba być twardym i nie dawać się złamać. Plotki i zdanie na jego temat ma zupełnie gdzieś - nikt go nie zna, więc jak ma o nim cokolwiek wiedzieć? Całe jego życie jest tajemnicą, której nikomu nigdy nie pozwoli poznać. Dla bliskich i nielicznych ludzi, na których mu zależy, potrafi być ciepły, opiekuńczy. Kiedy naprawdę kogoś pokocha, potrafi oddać życie za tą osobę, stać się nie do poznania. Nigdy tak naprawdę nie poczuł prawdziwej miłości, zazwyczaj były to przelotne związki dla zakładów, czy też po prostu dla szpanu.

Pupil: -

Stosunki:
Prawie nie widywał się z rodzicami. Byli wiecznie zajęci pracą, a on większość życia spędził w samotności. Osobą, której ufał bezgranicznie była siostra. Oprócz niej, do tej pory nie ma nikogo. Z rodzicami stracił kontakt zupełnie.
Matka - Melissa Morgernstern - Wiecznie zajęta pracą, poza tym w ogóle nie obchodziły ją dzieci. 
Ojciec - Peter Morgernstern - Podobnie jak matka, cały czas był w pracy. W przeciwieństwie do niej chociaż trochę przejmował się dziećmi. 
Siostra - Malia Morgernstern - Jedyna osoba, która wspierała Olivier'a i to dzięki niej nadal żyje. Była od niego starsza o cztery lata.

Ciekawostki:

  • Olivier nie czuje bólu fizycznego. Jest to choroba wrodzona, już jako niemowlak w ogóle nie płakał.
  • Od czasu do czasu handluje narkotykami dla zarobku.
Jako wilk

  • Jest uzależniony od nikotyny, jednak jako wilkołak rzadko kiedy odczuwa bardzo silną potrzebę.
  • Ma niesamowity głos, choć sam go nie wykorzystuje.
  • Kocha grę na gitarze elektrycznej i klasycznej.
  • Potrafi grać na pianinie.
  • Ma motor, który dostał od siostry na 15 urodziny.
  • Kiedy naprawdę się zdenerwuje, miewa napady agresji. Bardzo często zdarza się, że wtedy traci nad sobą panowanie.